Callstack przejmuje Margelo za ponad 20 mln euro. Polski software house zaczyna kupować za granicą

Polska firma technologiczna Callstack przejmuje wiedeńskie Margelo w transakcji wyceniającej austriacką spółkę na ponad 20 mln euro. Dla wrocławskiej firmy, która jeszcze kilka lat temu była przede wszystkim wyspecjalizowanym software house’em, to kolejny krok w kierunku budowy globalnej organizacji technologicznej.
Sama kwota robi wrażenie. Jeszcze ciekawsza jest jednak historia stojąca za tą transakcją.
Callstack powstał zaledwie dekadę temu, zbudował pozycję wokół jednej rozwijającej się technologii, zdobył klientów na świecie, przyciągnął jeden z największych amerykańskich funduszy inwestycyjnych, a teraz sam zaczyna przejmować zagraniczne firmy.
To interesujący przykład tego, jak polska firma technologiczna może przejść drogę od sprzedaży usług programistycznych do aktywnego uczestnika międzynarodowej konsolidacji rynku.
Callstack przejmuje austriackie Margelo
1 września Callstack poinformował o przejęciu Margelo – wiedeńskiej firmy specjalizującej się w tworzeniu wysokowydajnych technologii dla ekosystemu React Native.
Wartość transakcji przekracza 20 mln euro.
Dla osób spoza branży technologicznej React Native może być mało rozpoznawalną nazwą. To rozwijany pierwotnie przez Meta framework pozwalający budować aplikacje m.in. na iOS i Androida przy wykorzystaniu wspólnej bazy kodu.
Dla firm oznacza to możliwość szybszego rozwijania aplikacji na wiele platform bez konieczności utrzymywania całkowicie niezależnych zespołów i technologii dla każdego systemu.
Callstack od lat specjalizuje się właśnie w tym obszarze.
Margelo wnosi natomiast do grupy technologie odpowiadające za rozwiązanie jednego z najważniejszych problemów aplikacji cross-platformowych: wydajności.
Firma stoi m.in. za Nitro Modules, VisionCamera oraz react-native-mmkv. Według danych opublikowanych przy okazji transakcji projekty te osiągnęły odpowiednio 34 mln, 40 mln i 67 mln pobrań.
To pokazuje, że Callstack nie kupuje wyłącznie kolejnego zespołu programistów.
Kupuje kompetencje, technologie i pozycję w ekosystemie, w którym sam działa od początku swojego istnienia.
Od Wrocławia do globalnego rynku
Historia Callstacka zaczęła się w 2016 roku we Wrocławiu, zaledwie kilka miesięcy po udostępnieniu React Native jako projektu open source.
Firma od początku postawiła na bardzo konkretną specjalizację.
Zamiast próbować być kolejnym software house’em realizującym praktycznie każdy rodzaj projektu IT, Callstack skoncentrował się na technologii, która dopiero zaczynała zdobywać rynek.
To okazało się dobrą decyzją.
W 2018 roku firma uruchomiła React Native EU – pierwszą konferencję poświęconą React Native. Jednocześnie jej inżynierowie angażowali się w rozwój samego ekosystemu open source. W 2024 roku organizacja przekroczyła 200 osób.
Dziś Callstack podaje, że ma za sobą współpracę z ponad 100 klientami enterprise, a jego rozwiązania open source przekroczyły 20 mln pobrań w npm. Firma jest również aktywnym kontrybutorem React Native.
Jeszcze bardziej interesująca jest dynamika finansowa.
Według danych przytoczonych przez XYZ przychody Callstacka wzrosły z około 28 mln zł w 2021 roku do 151 mln zł w 2025 roku. W tym samym okresie EBITDA zwiększyła się z około 13 mln do 57 mln zł.
To już skala znacznie wykraczająca poza historię niewielkiego software house’u.
Viking Global wycenia Callstack na około 500 mln zł
Punktem zwrotnym był 2025 rok.
Do Callstacka wszedł amerykański Viking Global Investors. Fundusze powiązane z Vikingiem kupiły większościowy pakiet udziałów w spółce, wyceniając jej kapitał na około 500 mln zł.
W momencie ogłoszenia transakcji Viking zarządzał kapitałem przekraczającym 50 mld dolarów.
Dla polskiej firmy technologicznej oznaczało to nie tylko zmianę właścicielską.
Pojawiło się również zaplecze pozwalające myśleć o kolejnej fazie rozwoju: inwestycjach w technologię, produktach, ekspansji międzynarodowej i przejęciach.
I właśnie ten ostatni element zaczyna być teraz widoczny.
Dlaczego Margelo jest warte ponad 20 mln euro?
Patrząc wyłącznie na liczbę pracowników, można zastanawiać się, skąd tak wysoka wartość transakcji. Margelo jest relatywnie niewielką organizacją – LinkedIn klasyfikuje ją w przedziale 11–50 pracowników.
Największą wartością może być jednak coś innego.
Margelo stoi za technologiami, które zdobyły znaczącą pozycję w ekosystemie React Native. Nitro Modules odpowiada za tworzenie wydajnych modułów natywnych, VisionCamera za zaawansowaną obsługę kamery i obrazu w czasie rzeczywistym, a react-native-mmkv za szybkie przechowywanie danych na urządzeniach.
To interesujący przykład tego, jak wartość firmy technologicznej może powstawać poza klasycznym modelem sprzedaży licencji.
Open source jest dostępny dla wszystkich, ale wokół popularnych technologii powstają społeczność, know-how, reputacja i dostęp do największych klientów.
Callstack działa w bardzo podobny sposób.
W efekcie obie firmy nie tylko świadczą usługi programistyczne. Są również aktywnymi uczestnikami ekosystemu technologicznego, z którego korzystają inni programiści i przedsiębiorstwa.
Przejęcie Margelo może więc wzmacniać Callstack jednocześnie w trzech obszarach: technologii, kompetencji i rozpoznawalności na globalnym rynku React Native.
Przejęcie to nie tylko historia o wzroście
Z perspektywy finansowej najciekawsze pytanie nie brzmi jednak: czy 20 mln euro to dużo?
Znacznie ważniejsze jest: czy Callstack jest w stanie dzięki tej transakcji stworzyć wartość większą niż cena, którą płaci za Margelo?
W przypadku przejęcia firmy technologicznej trudno patrzeć wyłącznie na przychody czy liczbę pracowników. Wartością mogą być również kompetencje zespołu, własna technologia, pozycja w społeczności open source, dostęp do klientów czy czas potrzebny konkurentowi na zbudowanie podobnych możliwości od zera.
Dla Callstacka przejęcie może więc być alternatywą dla kilku lat organicznego budowania kompetencji.
Jeżeli technologia Margelo pozwoli pozyskać większych klientów, zwiększyć wartość realizowanych projektów albo wejść głębiej w istniejące relacje z klientami enterprise, ekonomika całej transakcji może wyglądać zupełnie inaczej niż przy prostym porównaniu ceny zakupu z obecnymi wynikami przejmowanej firmy.
Jednocześnie każda taka transakcja niesie ryzyko.
Sam zakup firmy nie tworzy jeszcze wartości. Kluczowe będzie to, czy Callstack potrafi utrzymać najważniejszych ludzi, wykorzystać technologie Margelo w większej organizacji i przełożyć popularność projektów open source na rozwój biznesu.
To właśnie na tym etapie rozstrzyga się, czy przejęcie było dobrą inwestycją, czy tylko drogim sposobem na przyspieszenie wzrostu.
Open source pozostanie open source
To jeden z ciekawszych elementów transakcji.
Callstack nie zamierza zamykać popularnych bibliotek Margelo i przekształcać ich w płatne produkty.
Firma deklaruje, że istniejące projekty Margelo pozostaną open source, a założyciel firmy Marc Rousavy nadal będzie odpowiadał za ich rozwój. Margelo ma również nadal działać jako agencja.
Z biznesowego punktu widzenia może wydawać się to paradoksalne.
Po co płacić ponad 20 mln euro za firmę, która udostępnia część swoich najważniejszych technologii za darmo?
Odpowiedzią może być sposób, w jaki zmienia się rynek tworzenia oprogramowania.
Popularna technologia open source może być początkiem relacji z klientem. Firma korzystająca z niej przy dużej aplikacji potrzebuje później wsparcia przy architekturze, wydajności, integracji, skalowaniu czy migracji.
Im bardziej krytyczna staje się dana technologia, tym większą wartość ma dostęp do ludzi, którzy stworzyli ją lub znają ją najlepiej.
AI zmienia również biznes software house’ów
W tej transakcji pojawia się jeszcze jeden wątek: sztuczna inteligencja.
Narzędzia AI coraz szybciej generują kod i automatyzują część pracy wykonywanej dotychczas przez programistów.
Dla klasycznego modelu software house’u może to być problem.
Jeżeli napisanie określonej funkcjonalności wymaga coraz mniej godzin pracy człowieka, sprzedaż tych godzin może z czasem stawać się mniej atrakcyjnym modelem biznesowym.
Callstack próbuje pozycjonować się inaczej.
W 2026 roku firma wskazuje AI-native engineering jako kolejny etap swojej strategii. Rozwija m.in. infrastrukturę dla agentów AI i rozwiązania związane z wdrażaniem AI w środowisku enterprise.
Przejęcie Margelo dobrze wpisuje się w tę strategię.
Jeżeli kod będzie powstawał coraz szybciej, wartość może przesuwać się w stronę specjalistycznej wiedzy, architektury, infrastruktury, własnych narzędzi oraz rozwiązywania najtrudniejszych problemów technologicznych.
Co ciekawe, same firmy zwracają uwagę, że AI może obniżać koszt implementacji, ale jednocześnie zwiększać znaczenie takich obszarów jak wydajność, integracja, walidacja czy bezpieczeństwo wdrożeń.
Polski software house zaczyna kupować za granicą
Z polskiej perspektywy właśnie ten element historii Callstacka wydaje się szczególnie interesujący.
Przez lata wiele historii sukcesu polskich firm technologicznych kończyło się sprzedażą zagranicznemu inwestorowi.
Callstack pokazuje nieco inną drogę.
Firma przyjęła zagraniczny kapitał, ale wykorzystuje go do dalszej ekspansji i sama zaczyna być stroną przejmującą.
Co więcej, przejęcie Margelo nie wygląda na przypadkową okazję.
Mike Grabowski jeszcze przed transakcją mówił o poszukiwaniu firm posiadających technologie, kompetencje lub dostęp do rynków, które mogłyby uzupełnić Callstack. Wśród szczególnie interesujących obszarów wymieniał React Native i AI, ale również możliwość wejścia na nowe rynki geograficzne czy wzmocnienia sprzedaży w USA.
Margelo może więc nie być ostatnim przejęciem.
Jeżeli ta strategia będzie kontynuowana, Callstack może stopniowo przekształcać się z polskiej firmy usługowej w międzynarodową grupę technologiczną skupiającą wyspecjalizowane zespoły, technologie i projekty open source.
Czego founder może nauczyć się z historii Callstacka?
Historia firmy daje kilka interesujących lekcji.
Pierwsza dotyczy specjalizacji.
Callstack nie zaczynał od próby obsługi całego rynku IT. Postawił na React Native w momencie, kiedy technologia dopiero zdobywała popularność.
Ryzyko było większe, ale potencjalna nagroda również. Kiedy rynek urósł, firma była już jednym z jego specjalistów.
Druga lekcja dotyczy globalnego rynku od początku działalności.
W przypadku bardzo wyspecjalizowanej technologii polski rynek szybko staje się za mały. Wrocław może być miejscem, w którym powstaje firma, ale jej rzeczywistym rynkiem są Europa, Stany Zjednoczone i globalne organizacje.
Trzecia dotyczy open source.
Bezpłatne udostępnianie technologii nie musi oznaczać braku modelu biznesowego. Może być sposobem na budowę reputacji, dystrybucji i dostępu do klientów.
I wreszcie czwarta: kapitał może służyć nie tylko do finansowania wzrostu organicznego.
Wejście dużego inwestora może otworzyć drogę do przejęć, które pozwalają kupić kompetencje i technologie znacznie szybciej, niż można byłoby zbudować je samodzielnie.
Od 2016 roku do przejęcia za ponad 20 mln euro
Dziesięć lat temu Callstack powstał we Wrocławiu wokół technologii, która sama znajdowała się wtedy na początku swojej drogi.
Dzisiaj firma jest wyceniana w setkach milionów złotych, ma za sobą inwestycję dużego amerykańskiego funduszu i przejmuje zagraniczną firmę technologiczną w transakcji przekraczającej 20 mln euro.
To nadal nie jest skala największych globalnych firm technologicznych.
Ale dla polskiego rynku jest to interesujący sygnał.
Najbardziej ambitne firmy technologiczne z Polski nie muszą być wyłącznie dostawcami usług ani czekać, aż same zostaną przejęte przez zagranicznego inwestora.
Mogą również wykorzystywać międzynarodowy kapitał do kupowania technologii, kompetencji i firm za granicą.
I być może właśnie ten etap rozwoju polskiego sektora technologicznego będzie w najbliższych latach znacznie ciekawszy niż kolejne informacje o rundach finansowania.


Komentarze